Browse Month by March 2011
noc, techniczna - przejrzane

30/31 marca

Jakiś konkurs. Marta mówi, że załatwiła wejściówkę. Mamy siedzieć jako jury.

Wszyscy mamy aparaty z lampami błyskowymi i wielce profesjonalnie testujemy ustawienia lamp, dobieramy parametry.

Dużo znajomych. Impreza ma trwać dwa dni. W między czasie gdzieś między dialogami tłumu Marta prosi, żebym jutro zrobił jej mammografię. Ja? Tak, zbadasz mi piersi, sama jestem nieobiektywna, mówi.

Urwanie filmu.

Jesteśmy we trzy osoby w jakimś pokoju. Ja, Gosia i jej mama (nie wiem skąd wiem że to jej mama – nigdy jej nie widziałem). I mama mówi do niej – no pokaż! Gosia stoi po mojej lewej stronie, jej mama siedzi po prawej. Gosia sięga do bluzki i podwija ją, podwija też stanik. Podejdź bliżej – mówi mama. Gosia podchodzi do niej. Po chwili obraca się w moją stronę i mówi, no weź zbadaj. Podnoszę rękę i waham się. Na pewno? – pytam. Tak. Dotykam jej biustu (to nie jest jej biust, Gosia miała inny, teraz ma zdecydowanie mniejszy; z malutkimi sutkami) i widzę (przed dotknięciem) spory guz na zewnętrznej stronie lewej piersi. Dotykam w tym miejscu palcami, delikatnie – wyczuwam zgrubienie.

Cięcie.

Siedzimy w pustym mieszkaniu (Marta twierdzi, że to moje mieszkanie, ale nijak mojego nie przypomina) i rozmawiamy o tym, ze bardzo boi się raka piersi. I że dziękuje, że ją zbadałem.
Marta, która była Martą na czas badania stała się Gosią, by potem znów być Martą.

W międzyczasie gdzieś się przemieszczaliśmy tramwajami i autobusami – na miejsce owego konkursu, w tłoku, gdzieś w tłumie padło hasło, że Marta jest spokrewniona ze mną i Mariuszem, ale to bardzo dalekie pokrewieństwo.

Śnię i pamiętam, ze pytam sam siebie – Marta czy Paulina – przecież to ona jest ze mną odlegle spokrewniona. Marta nie.


Budzę się. Dawno nie pamiętałem aż tak dokładnie snu. Mnóstwo szczegółów, słów i osób, które ulatują wraz z kolejnymi minutami. Do teraz pozostało to co zapisałem i wrażenie tego, ze budząc się pamiętałem o wiele więcej.

noc, techniczna - przejrzane

25/16 marca

Ona pisze do mnie w mailu coś o Nas. I w zdaniu padają słowa [nasz dom] (na ekranie wdziałem je w nawiasach; treści zdania nie pamiętam).

Budzę się i uśmiecham sam do siebie.

dzień, techniczna - przejrzane

Wieża

Wiem już jak to działa. Olśnienie. Prostota.

Wyobraź sobie, że masz przed sobą klocki – takie zwykłe, drewniane. Na każdym z nich masz napisane zdanie dotyczące Jej. Umysł analityczny, ze skłonnościami do systematyzowania czy układania/znajdowania schematów, czy po prostu kaleki (lubiący natręctwa tego typu lub udręczani się i analizowanie błędów) od razu zabiera się do składania tych klocków w budowlę, w jakąś logiczną i spójną całość.

Całość może wyglądać zupełnie inaczej niż każdy z klocków osobno. Mało tego – ta budowla za strzępków informacji może w całości wyglądać zupełnie inaczej niż sytuacja w rzeczywistości. Nie o to chodzi. Chodzi o to, że każde zdanie/klocek, każda informacja, każdy kontakt w tej budowli ma swoje miejsce. I Ty kompulsywnie starasz się je znaleźć.

Budowanie, układanie sobie tego wszystkiego, porządkowanie informacji jest procesem cholernie bolesnym i kosztownym emocjonalnie. Ale kiedyś w końcu się udaje. Budowla stoi stabilnie. Wszystkie informacje mają swoje miejsce. Ulga.

Pod warunkiem, że…

A teraz wyobraź sobie, że w czasie budowy, w momencie gdy ogromnym wysiłkiem dopasowujesz kolejne klocki do siebie, ktoś zabiera jakąś część mówiąc “to nieprawda, że”, “to nie do końca tak…”. Budowla sypie się – zaczynasz od nowa. Cała poprzednia praca poszła na marne. Cały wysiłek emocjonalny w piach. Podobnie wygląda sytuacja gdy dowiadujesz się czegoś o Niej. Wówczas ni stąd ni zowąd powstaje nowy klocek – a trzeba go jakoś wpasować w całość – więc znów zaczynasz budować od nowa.

I tak bez końca. O ile…

Całkowite, kompletne i absolutne zerwanie kontaktu odcina Cię od nowych klocków oraz od korekty już zbudowanej wieży. Nikt Ci nie przeszkadza w budowaniu. Nikt nie mówi – to nie tak.
Wprawdzie tak powstała budowla z pewnością będzie kompletnie różna od rzeczywistej sytuacji, ale to nie ma znaczenia, skoro wszystko dotyczy przeszłości. Ważne, że się w końcu zakończyło budowę. Że wysiłek się skończył, że nie trzeba tego robić nadal.

Równie dobrze możesz wyobrazić sobie, że zamiast klocków masz puzzle.

dzień, techniczna - przejrzane

Wciąż zadziwia mnie to jak Opatrzności czy jakkolwiek to nazwać stawia mnie przed Próbami.
Nie minęło kilka dni, kiedy zarzekałem się, że jestem poukładany, kiedy pogodziłem się sam ze sobą ostatecznie, aż tu nagle napotykam się na Nią.
I drżę. Dygoczę. Wewnętrznie. I jestem zły, ze tak reaguję. Bo już było dobrze.

A tu mi znów ktoś wrzucił cegiełkę do ogródka, i budowla wymaga poprawki. A budowanie jest bolesne.


Zniknij.
Nie wchodź na moje podwórko, nie oddychaj moim powietrzem, nie mów do tych samych ludzi co ja.
Ja tu byłem pierwszy. To moje miejsca i moje powietrze.


Minęło kilka godzin, a ja nadal dygoczę.

noc, techniczna - przejrzane

18/19 marca

Jakiś pokój hotelowy. Młody ja i N. N. rozprawia o swoich planach na najbliższe tygodnie. Dowiaduję się o jakichś dziwnych wyjazdach, potem mówi, ze może wybierze się do Eli lub Uli do Kielc. Pyta co ja mam w planach. To już nie jest Twoja sprawa, mówię. Nagle N. dzwoni telefon. Młody zerka w kierunku laptopa stojącego na stole i porozumiewawczo spogląda na mnie. Nowy dzwoni. Wyjdź, mówię stanowczym głosem do N. Brak reakcji. Wyjdź powtarzam uniesionym głosem. Wyjdź jeśli chcesz z nim rozmawiać. Wychodzi.

noc, techniczna - przejrzane

18 marca

Las. Grzyby czy coś podobnego. Strome zbocze porośnięte gęstwiną drzew. W połowie skarpy, mniej więcej na wysokości pierwszych gałęzi sosen, przy pianinie (w środku lasu!) siedzi N. Podchodzę. Biało-czarne zęby instrumentu zastąpione klawiatura komputerową. N, siedzi i obiera pieczarki.
Zmiana sceny.
Ktoś odjeżdża z tego lasu. Ja mam zostać i szukać czegoś w poszyciu. Zbliża się noc. Przeczesuję kępy runa i znajduję wyłęcznie pomarańczowe muchomory. Szukam dalej.

noc, techniczna - przejrzane

15/16 marca

Gry wojenne. Biegamy gdzieś z starymi strzelbami. Zacięcie za zacięciem.
Bronimy szklarni czy jakiejś innej, sporej opuszczonej hali. Nie wiadomo przed kim.
Rzecz się dzieje w przyszłości. Wiem, że babcia odeszła miesiąc po dziadku. Bez przyczyny.

noc, techniczna - przejrzane

14/15 marca

Magda prosi o podejście. Tu, tu mi coś pomożesz. Zamyka drzwi od czego rodzaju pomieszczenia na szczotki i obejmuje mnie. Zwyczajnie, po przyjacielsku. Wybucha płaczem. Stoimy spleceni przez dłuższą chwilę w ciasnym pomieszczeniu. Kiedy już się uspokaja podnosi wzrok, patrzy na mnie, a odwracając głowę muska moje wargi. Wiesz, że to nie uczciwe, pytam. Wiem. Ale to było mi potrzebne.

noc, techniczna - przejrzane

13/14 marca

N. Przysyła list. W kopercie oprócz kartki znajduję włosy. Obcięłam na znak żałoby po tobie – pisze na karteczce dołączonej do pakunku.
Listu nie czytam. Pakunek wraz z karteczką ląduje w koszu.


Wiosna! Przyszłość jest dziś!

Bój się i rób!

Więc boję się i robię. Brnę.