dzień, techniczna - przejrzane

23 czerwca

Na swoim, a obco. Bardziej u siebie czułem się pod innymi adresami w ostatnich miesiącach.
Cztery ściany. Radio gada. Plus Justyna Pochanke. I tyle.
W międzyczasie kolejni znajomi odzywają się zaczynając słowami mam sprawę (Ci bardziej taktowni wplatają to najdalej w trzecim zdaniu).

Moje własne cztery ściany, a czuję się jak w więzieniu. Brakuje mi kolejnego celu.
[J. mówi, że postawiłem sobie cel bardzo ambitny, że nie wierzył, że się uda, że stanę na swoim. Udało się bo wierzyłem. A teraz potrzebuję kolejnego celu. Czegoś w co uwierzę. Potrzebuję wyzwania, dla którego będzie mi się chciało wstawać z łóżka.]

I niezależnie jak dobrze się trzymam, jak dobrze udaje przed samym sobą, jak szeroko się uśmiecham; niezależnie od tego jak bardzo staram się nie pamiętać, wiem, że na jedno skinienie jestem gotowy warować pod drzwiami. Jak pies. Jej.
Z drugiej strony wiem, że to scenariusz najmniej możliwy ze wszystkich absurdalnych. Że nie skinie. Wiem też, że kopią mnie strzępy informacji. Szepty życzliwych. Plotki.

Ktoś, kto powiedział, że czas leczy rany nie był nigdy poraniony.

Leave a Reply