dzień, techniczna - przejrzane

27 czerwca

A co Ty zrobiłeś dla siebie obija mi się w głowie niczym głos dzwonu.

A ja dla siebie wyremontowałem mieszkanie. Przeniosłem się. (Chociaż jak się nad tym zastanawiam to nie wiem czy to faktycznie dla siebie czy dla N., gdzieś w podświadomości.)
I to jest to co przez ostatnie pół roku trzymało mnie w pionie. Nawet obie P. nie dawały mi poczucia spełnienia w połowie takiego jakie dawało mi mieszkanie.

Dla siebie odnowiłem szafę.
Dla siebie zwiedziłem kawał Polski i niewielki kawałek Europy.
Dla siebie kłóciłem się z każdym, kto był w stosunku do mnie interesowny (oj, nazbierałoby się ich).
Dla siebie znalazłem grupę wsparcia.
Dla siebie przyznałem, że jestem DDA i DDD.
Dla siebie odciąłem pępowinę.
W końcu dla siebie, umiem rozmawiać sam ze sobą. Umiem werbalizować uczucia. Umiem opisywać i nazywać.
Dla siebie nauczyłem się mówić NIE. Ale nie to stanowcze NIE. NIE do ludzi, którzy chcą mnie wykorzystać, są interesowni. Zabierają mnie a nie dają siebie.
Dla siebie polubiłem siebie.
Dla siebie zacząłem biegać.
Dla siebie przestałem biegać jak mi szwankowało kolano.

I dudni mi to pytanie w głowie, bo obie P. mówiły, ze jestem egoistą. Wyrzucały mi to. A skoro jest tak, że wszystko robię dla siebie, to skąd to dudnienie w głowie?


Stoję przed lustrem, jak radzili, i krzyczę sam na siebie. Wyrzucam sobie, ze nie mam racji gdy czuję się jak gówno; że JESTEM wartościowym człowiekiem, że JESTEM wspaniały, że zasługuje na szczęście, że to zależy tylko ode mnie. Krzyczę do siebie, że JESTEM ważny, rozumiesz? Ważny. I nie zasługuje, żebyś mnie traktował i myślał o mnie jak o śmieciu, słyszysz? Słyszysz?

A ja nie słyszę.
Stoję przed lustrem, wrzeszczę na swoje odbicie, ryczę jak pensjonarka (mówili mi – pozwól sobie na płacz) i nie wierzę w to co mówię.

NIE WIERZĘ.

Leave a Reply