Browse Month by May 2012
noc

25/26 maja

N. śni mi się w dziwnym kontekście. Własny biznes. Chyba handel. Kompletnie obojętna.

Chociaż teraz nie jestem pewny czy to N. czy Wiolka.

dzień

21 maja

Pragnę być Twoją żoną, matką Twoich dzieci, kochanką o jakiej nawet nie marzyłeś w najskrytszych marzeniach

noc

20/21 maja

Na osiedlu, na którym mieszkałem, a pobliżu bloku Artura, na niewielkiej górce, widzimy jak w oddali pojawił się ogień. Na dachu kościoła, który stoi zupełnie gdzie indziej. Podbiegamy bliżej, żeby sprawdzić co się dziej.
W tym samym czasie kule ognia pojawiają się ni stąd ni zowąd na drzewach, na samochodach, na ławkach. Jakby ktoś podpala to wszystko niewidzialną zapalniczką. Ogień zbliża się do nas coraz bliżej.
Mija kilka chwil a w naszą stronę zaczyna biec tłum. Ludzie uciekają przed ogniem.

noc

16/17 maja

Wujek Jarek.
Ma się całkiem dobrze, mówi, chodzi, tylko z czytaniem ma jeszcze problemy, sylabizuje. Ale to i tak spory postęp jeśli wziąć pod uwagę, ze przez ostatnie piętnaście lat był martwy. A wcześnie sparaliżowany. Mówi mi w tajemnicy, że podoba mu się Pipa – siostra księżnej. Napiszemy do niej – dziś można napisać do każdego – mówię.
Oprócz wujka wyczuwam obecność babci, której nie znałem. Ale to tylko przeczucie.


Ktoś pomieszkuje u mnie w domu. Tłum. Rozpoznaję rodziców Marty.
Ktoś kąpał się w mojej wannie – i nie wyczyścił jej potem. Cudze włosy, cudzy brud na obrzeżach.
Ktoś używał mojej szczoteczki do zębów. Przed chwilą.

Nie wytrzymuję. Wybucham.
Afera.

noc

12/13 maja

Spacerujemy po lesie z wózkiem. Z S.

A ponadto, latam. Tak jak zwykle. Jakieś pół metra nad ziemią. Jakbym pływał.

noc

10/11 maja

Z Krakowa wracamy taksówką. Z Młodym. prowadzi kobieta. Taryfa – 6,40 za kilometr. Pod domem dziwimy się, że 350 złotych nie wystarczyło.
Wchodzimy do domu, a Młody jedzie swoim samochodem do bankomatu.

dzień

1/2 maja

Od półtora dnia prześladuje mnie irracjonalne przeczucie, że to co się dzieje z N. jest chwilowe. Że za jakiś czas wróci. I wydaje mi się to tak naturalne, że aż mnie to przeraża. Boję się takiego scenariusza.
A jednocześnie wiem, że ona ma już zupełnie inne życie. Mój rozsądek wie, że to tylko scenariusze fikcyjnych wydarzeń.
A jednak nie potrafi dojść do głosu. Chociaż chciałbym żeby doszedł.

noc

30 kwietnia / 1 maja

Stoję w tłumie, tuż pod sceną, z prawej strony. Obok mnie Ada. Jakieś niezobowiązujące rozmowy. Reszta Nowaków na scenie zabawia publikę.

I nie wiem w którym momencie Ada zaczyna recytować tekst, składankę, patchwork z dzieł literackich. Wyłapuję Eneidę i kilka innych klasycznych pozycji. Po recytacji dostaję zadanie domowe (właściwie dostajemy, bo w tym momencie jestem jeszcze z kimś). Ada dyktuje trzy fragmenty utworów i każde z nas ma na wtorek opracować części dalsze dla dwóch z nich. W ten sam sposób jak zrobiła to ona – cytatami – tak by wszystko miało logiczny sens.

Wracam do domu i w głowie mam już ułożonych kilka fragmentów.

Budzę się i nie pamiętam nic.