dzień

1/2 maja

Od półtora dnia prześladuje mnie irracjonalne przeczucie, że to co się dzieje z N. jest chwilowe. Że za jakiś czas wróci. I wydaje mi się to tak naturalne, że aż mnie to przeraża. Boję się takiego scenariusza.
A jednocześnie wiem, że ona ma już zupełnie inne życie. Mój rozsądek wie, że to tylko scenariusze fikcyjnych wydarzeń.
A jednak nie potrafi dojść do głosu. Chociaż chciałbym żeby doszedł.

Leave a Reply