noc

6/7 czerwca

Trafiamy na Antarktydę.
Wbrew pozorom nie jest dziewicza i niezaludniona. Wszedzie potężne panele słoneczne, kilka dróg, mijamy też wóz straży pożarnej, a im dalej w kierunku bieguna brniemy tym więcej ciężkiego sprzętu. Koparki, buldożery.
I te panele słoneczne.
Jest zimno, ale nie ekstremalnie zimno. Jak zimą.
Pod jednym z paneli słonecznych (które kształtem przypominają zadaszenia amfiteatrów) krzesła – wycieczka szkolna szykuje się do obejrzenia jakiejś edukacyjnej projekcji.
Docieramy do bieguna w niecałe trzy godziny.
W międzyczasie minęliśmy jedną drogę obsadzoną po obu stronach najzwyklejszymi domami.

Terratransformacja?

Leave a Reply