noc

30/31 lipca

Agnieszka Osiecka przeprowadza egzekucje.
Wyczytuje nas po kolei, według spisu w dzienniku. Całosc przebiega sprawnie.
Wyczytuje mnie. Rozbieram się do bielizny, podchodzę do materaca, robię fikołka i nim skończę dostaję strzał w tył głowy.
Mam teraz poczekać, za chwilę mam na być martwy – wyprowadza mnie do poczekalni i wyczytuje kolejne nazwisko.
A mnie nic nie jest.
Żyję.
Palcami wyczuwam sporą dziurę z tyłu głowy, ale nic nie boli, krwawi, ale nie boli.
Kilka chwil potem, w czasie kiedy oprawczyni ma przerwę podchodzi do mnie, rzem z inną, wyraźnie starszą kobietą w typie wiedźmy. Obie na przemian szepczą mi do ucha listę ziół.
Mówią, że jak przygotuje wywar z takiej mieszanki to nic mi nie będzie. To wrócę szybko do pełni sił i po mojej śmierci nie będzie nawet śladu.
Bo podobno jednak nie żyję. Wbrew pozorom.
Wychodzę


Nowak opowiada mi o synu Lenina.
Jesteśmy na przemian w jego aucie i gdzieś na otwartej przestrzeni.
Wołają na niego Piwko. Zdrobnienie od Nikifor – tak mówi.

Leave a Reply