Browse Month by March 2013
noc

14/15 marca

Widzę notatki. N. Zeszyt.

Na dole, po prawej stronie zdanie w obcym języku (nie wiem w jakim, ale rozumiem)
Ł. nauczył mnie gotować
Ł. Nie pełne imię.
Odwracam kartkę a tam lista ma dalszy ciąg. Przez całą stronę ciągnie się szyk zdań. Wszystkie zaczynają się podobnie J. nauczył mnie…
Na samym dole ostatnie zdanie
S. nauczył mnie Życia
Życie napisane wielką literą i wykaligrafowane. Widać, że to pisała z wielkim zaangażowaniem, z pietyzmem.

Spis kochanków.

noc

6/7 marca

Basia przychodzi do mnie. Widzimy się pierwszy raz od kilku lat. Rozmawiamy. Jest normalnie.

Kiedy już zbiera się do wyjścia, po godzinie lub dwóch pytam jak tam dziecko (bo wiem, ze niedawno urodziła, chociaż nie widać tego po sylwetce – nadal jest szczupła). Pytam czy to chłopczyk czy dziewczynka – bo nawet nie wiem. Pytam chyba nawet o imię.

Baśka wybucha płaczem. Histeryzuje. Mówi, ze nie wie. Że lekarze mimo kilku tygodniu od porodu nie potrafią podać płci, nie są pewni. Płacze. Wycedza przez łzy, że w przyszłym tygodniu mają się zakończyć jakieś badania i będzie już coś wyjaśnione.

A teraz dziecko nie ma imienia. Nie ma się jak do niego zwracać. Nie ma jak o nie zapytać.

Bez imienia i bez płci nie istnieje.