Browse Category by dzień
dzień

21 maja

Pragnę być Twoją żoną, matką Twoich dzieci, kochanką o jakiej nawet nie marzyłeś w najskrytszych marzeniach

dzień

1/2 maja

Od półtora dnia prześladuje mnie irracjonalne przeczucie, że to co się dzieje z N. jest chwilowe. Że za jakiś czas wróci. I wydaje mi się to tak naturalne, że aż mnie to przeraża. Boję się takiego scenariusza.
A jednocześnie wiem, że ona ma już zupełnie inne życie. Mój rozsądek wie, że to tylko scenariusze fikcyjnych wydarzeń.
A jednak nie potrafi dojść do głosu. Chociaż chciałbym żeby doszedł.

dzień

3 stycznia

Mail o objętości Sienkiewiczowskiej noweli.
Telefony co kilka chwil – aż się mężowie denerwują na żony!

Przyjaciołom dziękuję, że są.

Roberta przepraszam, że przywłaszczam sobie jego żonę. I obiecuję, że będę nadal to robił.
Karolowi życzę wytrwania.
Dziękuję.


Jednym z objawów zdrowienia jest umiejętność cieszenia się z tego, co nas boli. Bo wszystko jest po coś. Ból ma coś dać.
Zakończyłem terapię kilka miesięcy temu, ale sennik mi nadal pomaga. Pomaga mi i dziś, kiedy wyrzucam z siebie strumienie emocji. Narzędzie pozostało. Dzisiaj przekonałem się, że terapia działa. Bardziej niż kiedykolwiek.

I wiem, że dziś nie usnę. Za dużo wrażeń. Za wiele emocji. Niemal same dobre.
I o dziwo już nie przeszkadza mi to, że jestem podglądany. Zdrowieję.
Nie zmienię adresu po raz kolejny.

dzień

3 stycznia

Pojawia się Mała. Zdrowa.
Radość!


W centrum miasta, na schodach, tuż obok pomnika, który jest ewenementem na światową skalę widzę N. Ona wchodzi, ja schodzę. Mam wrażenie, że mnie dostrzega – sięga szybko po telefon i wstukuje coś na klawiaturze. Nie widzi mnie, albo udaje, że nie widzi.
Włosy dłuższe, ubrana w kolory nie na czarno.
Mijamy się bez słowa.

dzień

8 grudnia

Pijemy szampana z kieliszków do wódki. Radzieckiego. A przynajmniej tak twierdzi etykieta, mimo, że Związek upadł 20 lat temu.
Piana w wannie i piana w kieliszkach.
Damy Jej jakoś zgrabnie na imię.

Szampan, wanna i my.


I wbrew oczekiwaniom i przyzwyczajeniom nie budzę się.
Nie spałem.
Nie śniłem.

dzień

25 października

Prawdziwy koszmar zaczyna się wówczas kiedy sny stają się rzeczywistością.


Twarde NIE, na pytanie, o które błagałbym jeszcze kilka miesięcy temu.

Mam ochotę się upić.

dzień

23/24 października

Nie znoszę mieć proroczych snów.

Nie odpowiada mi rola pogotowia ds przemocy w rodzinie.
Nie lubię kiedy w środku nocy jadę z pomocą do obcego miasta, rano spóźniam się do pracy, a w zmian nie słyszę nawet dziękuję.
Nie bawi mnie mesjanizm.