Browse Tag by Anka
noc, techniczna - przejrzane

30 kwietnia/1 maja

Jakieś zebranie szkolne. Ania tłumaczy jak doszła do fortuny. Zaczynała sprzedając coś za 38 groszy co kupowała za 10. Nie pamiętam co. Aneta sprzedawała to samo, ale była mniej obrotna i nie dorobiła się. Ania ma dwa domy. Kasia kończy na naszych oczach budować pierwszy, parterowy, z podłoga na poziomie ziemi, bez podmurówki.


Siedzimy w ławkach i robimy jakieś modele z kartek papieru wyrwanych z zeszytów. Łączmy to wszystko przy pomocy zszywacza. Jakiś niezwykle szeroki samolot. Pamiętam że na dziobie miał 10 zszywek.


Błądzimy w gigantycznym centrum handlowym, pięcio czy sześciopoziomowym.

Urwanie filmu.
Coś wytarzam – wszystko podwójnie, w dwóch egzemplarzach. Nie pamiętam co. Pamiętam, że obsesyjnie wręcz dbam o podwójność. Gdzieś w, w niejasnym teraz kontekście i niewiadomej roli przewija się N.


Budzę się i znów pamiętam całą masę zdań i kontekstów. Mnóstwo sytuacji, osób i okoliczności.
Niestety wszystko bardzo szybko blednie.
Do teraz przetrwały tylko strzępki i ważenie.


Miotam się, potrzebuję świeżego spojrzenia kogoś z zewnątrz. Mam wrażenie, ze zjadam własny ogon. Że pakuję się w jakieś niewłaściwe relacje, mimo tego, ze wszystkie okoliczności każą mi się wycofać, ze wszystko mówi głośno i wyraźnie nie. Mimo to brnę.

Miotam się, nie rozumiem, a przy okazji ranię.

noc, techniczna - przejrzane

3/4 marca

N. śniła się. Nie pamiętam nic więcej ponadto.


Siedzieliśmy na dachu bloku. Anka opierała się o murek, Wojtek na krawędzi bawił się czymś w rodzaju dźwigu, żurawia, czegoś co mają budowlańcy przy smołowaniu dachów. Zaczął wyciągać ładunek na górę.
Wyciągnął ognistą kulę materii – coś jakby słońce. Wsunąłem rękę. Nie było czuć ciepła. Poczułem za to uderzenia czegoś drobnego – jakby piasek na wietrze. Wojtek stwierdził, że to atomy. Dureń.


W jakimś gigantycznym Empiku czy innej multiksięgarni ja oraz Wojtek z Agnieszką błądzimy między regałami.
Szukam czegoś. Nie pamiętam czego, pamiętam, że to było dla mnie bardzo ważne.


Thriller. W kilkuosobowej grupie błądzimy po jakichś starych zabudowaniach, szukając czegoś. Czuć napięcie, ponoć do nas ma zależeć czy wybuchnie wojna. My to ja, Adamczyk, Pazura, i kilka innych osób.
Tuż przed przebudzeniem znajdujemy zwłoki nastolatki – ktoś mówi, że to Lisa Simpson – w nienaturalnej pozie, z rysunkami wyciętymi żyletką w skórze. To zrobili oni – ci, którzy nam zagrażają.


Budzę się.
Rozmawiam z.
Pomaga.