Browse Tag by N
noc, techniczna - przejrzane

20/21 maja

W tle Mietal Waluś śpiewa o wyspie i rozłące.
Jestem na skalistym brzegu. Rozglądam się i widzę nieopodal wyspę – wielkości większego pokoju, może boiska do siatkówki. Z jednej strony piaszczystą z drugiej skalistą. Nieco wydłużoną. Z cyplem a’la Cypr.
Na niej N. Nie widzi mnie. Zwyczajnie siedzi na wysepce.
Słowa piosenki w tle mówią o tym, ze nie zawsze da się dojść na wyspę.
Patrzę i widzę, ze w prostej linii to nie więcej niż sto metrów. I do tego mielizna. Ale nawet nie próbuję się tam dostać.


Budzę się i pamiętam nawet melodię i słowa – obiecuję sobie sprawdzić co to za utwór i skąd mi się przyplątał w śnie. Uleciało.
Pamiętam motywację, która powiedziała mi, żeby nie próbować się tam dostać. Też uleciała.

noc, techniczna - przejrzane

Zbiorowe

11/12
Sprzedajemy gazowe ogrzewacze wody, tuż przed zamknięciem przychodzi marudny klient. Wydziwia. Wychodzę z pracy przed północą.


Marta w czymś o kształcie mikrofali obitej od środka błękitnym materiałem frotte trzyma niebieski dziecięcy kapeć. Obok siebie stoją trzy takie urządzenia. Ale tylko w jej zamieszkuje bucik.


12/13 maja
W półśnie widzę jak N. zagląda mi przez okno do mieszkania. Widzę ją. Ona widzi mnie. Sytuacja powtarza się trzy czy cztery razy. Ale śpię. Nie mam siły i ochoty wstawać i zasłaniać rolet do końca.

Budzę się rano i nie wiem czy to był sen.
Czuję się obserwowany.


13/14 maja
Treść umknęła.
Pozostało wrażenie trójkąta emocjonalnego. Z Andrzejem.
Niesmak. Niepokój.

noc, techniczna - przejrzane

6/7 maja

Czas i miejsce akcji – moja kuchnia. Współcześnie.
Artur Rojek organizuje jakiś Off – tym razem w Krakowie. Na tę okoliczność wypuścił na rynek nawet butelkowane wino. Przyglądam się etykiecie – widnieje na niej nazwa festiwalu “Off cośtam“. Po przebudzeniu za nic nie jestem sobie w stanie przypomnieć co stało w miejscu cośtam.
Festiwal trwa. Sztab jest u mnie w kuchni.
Przy ścianie, na sporym taborecie, na tle jasnych kafelków (to nie są moje kafelki; ja położyłem zupełnie inne; te wyglądają identycznie z tymi, które Dziadek ćwierć wieku temu zrobił sobie w łazience) robi zdjęcia nagród festiwalowych. Trofeum ma kształt dysku do rzucania, albo latającego spodka, pokryte jest czerwoną i czarną gumą. Coś na kształt tych wszystkich urządzeń typu komórka czy gps do wykorzystywania w ekstremalnych warunkach.
Mówię że lepiej podłożyć karton w tle i zrobić coś w stylu stołu bezcieniowego. Nie, odpowiada, ustawiłem przesłonę tak, ze nie będzie w ogóle widać tła.
W tym czasie siedzę w kuchni, na krześle (to nie jest moje krzesło), N. o obcym ciele i z nieswoją twarzą (to nie jest ciało N.; to nie jest twarz N) siedzi na mnie okrakiem i próbuje mnie całować. Bronię się. Mówi do mnie masę zdań. Jest jak karabin maszynowy. Dowiaduje się, że nigdy nie lubiła chudzielców, że denerwował ją brak wysportowania, że zawsze lubiła góry. Dowiaduję się nowości. Nie, mówię, to nie są Twoje zdania, to są poglądy Nowego, przyjęłaś je jak swoje, ale kiedyś twierdziłaś coś innego.
Wyciąga szyję w nadziei na to, że ją pocałuję i znów zaczyna słowotok. Nie drgnę. Kocham, mówi. Kochałam. Ale co Ty mogłeś mi dać? Jakie miałabym z Tobą życie?

A wszystko to w czasie kiedy tuż obok nas A. Rojek robi zdjęcia kolejnym nagrodom dla uczestników trwającego właśnie festiwalu.


Zniknij.
Robisz mi kuku. Nam.

noc, techniczna - przejrzane

30 kwietnia/1 maja

Jakieś zebranie szkolne. Ania tłumaczy jak doszła do fortuny. Zaczynała sprzedając coś za 38 groszy co kupowała za 10. Nie pamiętam co. Aneta sprzedawała to samo, ale była mniej obrotna i nie dorobiła się. Ania ma dwa domy. Kasia kończy na naszych oczach budować pierwszy, parterowy, z podłoga na poziomie ziemi, bez podmurówki.


Siedzimy w ławkach i robimy jakieś modele z kartek papieru wyrwanych z zeszytów. Łączmy to wszystko przy pomocy zszywacza. Jakiś niezwykle szeroki samolot. Pamiętam że na dziobie miał 10 zszywek.


Błądzimy w gigantycznym centrum handlowym, pięcio czy sześciopoziomowym.

Urwanie filmu.
Coś wytarzam – wszystko podwójnie, w dwóch egzemplarzach. Nie pamiętam co. Pamiętam, że obsesyjnie wręcz dbam o podwójność. Gdzieś w, w niejasnym teraz kontekście i niewiadomej roli przewija się N.


Budzę się i znów pamiętam całą masę zdań i kontekstów. Mnóstwo sytuacji, osób i okoliczności.
Niestety wszystko bardzo szybko blednie.
Do teraz przetrwały tylko strzępki i ważenie.


Miotam się, potrzebuję świeżego spojrzenia kogoś z zewnątrz. Mam wrażenie, ze zjadam własny ogon. Że pakuję się w jakieś niewłaściwe relacje, mimo tego, ze wszystkie okoliczności każą mi się wycofać, ze wszystko mówi głośno i wyraźnie nie. Mimo to brnę.

Miotam się, nie rozumiem, a przy okazji ranię.

noc, techniczna - przejrzane

24/25 kwietnia

Śni mi się, że N. dzwoni. Nie pamiętam o czym rozmawiamy. Pamiętam, że na koniec proszę by więcej nie dzwoniła. Odkładam słuchawkę i od razu mam wyrzuty sumienia.


Jestem w wojsku. Specjalność – fryzjer. Jako jedyny na kompani mogę mieć dłuższe włosy – jak określiła to we śnie dowódczyni – mogę być wygolony na drugi krąg.

noc, techniczna - przejrzane

18/19 marca

Jakiś pokój hotelowy. Młody ja i N. N. rozprawia o swoich planach na najbliższe tygodnie. Dowiaduję się o jakichś dziwnych wyjazdach, potem mówi, ze może wybierze się do Eli lub Uli do Kielc. Pyta co ja mam w planach. To już nie jest Twoja sprawa, mówię. Nagle N. dzwoni telefon. Młody zerka w kierunku laptopa stojącego na stole i porozumiewawczo spogląda na mnie. Nowy dzwoni. Wyjdź, mówię stanowczym głosem do N. Brak reakcji. Wyjdź powtarzam uniesionym głosem. Wyjdź jeśli chcesz z nim rozmawiać. Wychodzi.

noc, techniczna - przejrzane

18 marca

Las. Grzyby czy coś podobnego. Strome zbocze porośnięte gęstwiną drzew. W połowie skarpy, mniej więcej na wysokości pierwszych gałęzi sosen, przy pianinie (w środku lasu!) siedzi N. Podchodzę. Biało-czarne zęby instrumentu zastąpione klawiatura komputerową. N, siedzi i obiera pieczarki.
Zmiana sceny.
Ktoś odjeżdża z tego lasu. Ja mam zostać i szukać czegoś w poszyciu. Zbliża się noc. Przeczesuję kępy runa i znajduję wyłęcznie pomarańczowe muchomory. Szukam dalej.

noc, techniczna - przejrzane

13/14 marca

N. Przysyła list. W kopercie oprócz kartki znajduję włosy. Obcięłam na znak żałoby po tobie – pisze na karteczce dołączonej do pakunku.
Listu nie czytam. Pakunek wraz z karteczką ląduje w koszu.


Wiosna! Przyszłość jest dziś!

Bój się i rób!

Więc boję się i robię. Brnę.

noc, techniczna - przejrzane

11 marca

N. przychodzi i mówi, że tego nie było. Że udawała. Ma na sobie fioletowe sztruksy. Włosy spięte w warkocze. Siedzimy na dywanie, tuż obok łóżka. Powtarza kilka razy, że udawała. Nie, odpowiadam, to ja udawałem. Udawałem tak dobrze, że wymyśliłem sobie ciebie. Udawałem tak dobrze, że oszukałem sam siebie. A ciebie nie ma.
I kiedy wypowiadam ostatnie zdanie ona pęka jak bańka mydlana, ale tuż przedtem obraz zamazuje się, koszmarnieje, twarz nabiera nienaturalnych rysów, jakby była jedynie projekcją filmu na powierzchni bańki mydlanej; postacią z obrazu Krzyk.

Pyk. Pękła.
Nie ma.


Budzę się w nieswoim łóżku, w nieswoim miejscu i czuję wewnętrzną satysfakcję. Uśmiecham się pod nosem.